Moje obecne włosy są w kolorze blond - ich wielokrotne rozjaśnianie sprawiło, że stały się zniszczone i nieatrakcyjne. Na dodatek fakt, że naturalnie mam je kręcone podkręciło całość do tego stopnia, że ciekawość czy takie kudełki da się wyprostować była nie do okiełznania( tak jak i włosy) ;)
(to są włosy przed kuracją - naturalnie mam mocno kręcone, tu są wyczesane)
Do samego przygotowania kuracji przygotowałam swój arsenał - m.in najważniejsze sprzęty jak prostownica i suszarka. Całość opakowania to 3 saszetki, które ponumerowane mają za zadanie ułatwić nam aplikacje, by nie było pomyłki.
Nr 1 czyli krem dyscyplinujący miał bardzo intensywny zapach olejku lnianego - osobiście podczas aplikacji czułam się nieswojo, bo w miarę nakładania zapach był coraz intensywniejszy. Nakładanie było przyjemne, lez rozczesywanie pasm było bardzo żmudne i ciężkie - formuła kremu była jak forma gumy do włosów, która skleja wszystko dookoła robiąc trudne do określenia coś na głowie. Kiedy nałożyłam całość na głowę i miałam przez 20 minut czesać delikatnie i suszyć włosy pomyśłałam "popełniłam duży błąd używając tego produktu". Skąd takie spostrzeżenie? W miarę suszenia, włosy robiły się gumowate i kompletnie nie dało się ich rozczesać. Co prawda miałam to robić delikatnie, ale straciłam tyle włosów że głowa mała - także była niewielka podłamka na starcie.
Kiedy minęło 20 minut, a moje włosy po intensywnym suszeniu nie przypominały wysuszonych tylko wyciągniętych z gumy kręciołków byłam załamana. Moje włosy były niczym makaron z zupek chińskich - kompletnie nie mogłam sobie z nimi poradzić. Musiałam jednak je trochę przeczesać i jakoś mi się po czasie udało. Zaczęłam je wtedy prostować, pasmo po paśmie - wtedy szło znacznie lepiej i udało mi się wyprostować całe włosy - nadal były gumowate i obciążone, a zapach ich był jeszcze bardziej intensywny.
Producent mówił o pojaśnieniu włosów farbowanych - ja mam blond, sądziłam że będą jaśniejsze, a w trakcie nakładania kremu, a potem szamponu moje włosy wyglądały jak rude;/ - ten efekt zniknął po zmyciu.
(tutaj są po prostowaniu, przed nałożeniem szamponu - dużo włosów mi się połamało przy tym)
Nr 2 czyli szampon, który był dołączony do umycia włosów okazał się błogosławieństwem. Po drugim umyciu(trzeba było użyć go dwa razy) czułam jakbym miała cudowne włosy - miękkie, gładkie i oczyszczone. Wtedy pomyślałam, że pozbyłam się już tego kremu i będzie znacznie lepiej.
Nr 3 to maska regenerująca. Bardzo przyjemna, mimo że o tym dziwnym zapachu, to i tak chciałabym jej więcej. Nie spływała z włosów, utrzymywała się dobrze i co najważniejsze - pomogła włosom.
Kiedy ją zmyłam, znów wysuszyłam włosy - były po rozczesaniu gładkie, ale nadal się falowały na końcach. Mogłam je tak zostawić, ale efekt nie był zadowalający, gdyż czułam się jak z włosami przed rozpoczęciem kuracji i solidnym rozczesaniu na mokro. Postanowiłam je jeszcze doprostowac prostownica i efekt był znacznie lepszy. Na zdjęciach widać, że wygląda to dość dobrze, ale w rzeczywistości wiele się nie zmieniło.
(tutaj po zmyciu maski i po rozczesaniu - stopniowym co widać; ostatnie foto w pionie pokazuje włosy po solidnym wyczesaniu)
(zdjęcia wyżej ukazują włosy po doprostowaniu prostownicą i wyczesaniu - najlepszy efekt wtedy uzyskujemy)
Czy polecam? Na spróbowanie owszem - kuracja nie kosztuje majątek, a można ją wykonać samemu w domu. Jedynie nakładanie kremu i siedzenie 20 min z suszarką jest dobijające - łamią się włosy. Czy efekt długo się utrzymuje? Tego nie wiem, gdyż minęło niewiele czasu jak mam takie włosy po kuracji, lecz myślę że to kwestia indywidualna. Czy moje kudełki utraciły kondycję? Nie, końcówki które wyglądały masakrycznie są w ZNACZNIE lepszej aparycji niż wcześniej. Obecne fale które posiadam są wygładzone - wygląda to ładnie. Czy wypadły mi po tym włosy? Nie i nie kruszą się. Czy muszę prostować pasma by były proste? Nie, choć wypadałoby dla efektu tafli, ale je oszczędzam.
Nic złego nie mogę zarzucić. Może kiedyś się jeszcze raz na nią skuszę, ale to czas okażę. Podoba wam się mój efekt?
* prostownicę, którą użyłam to sprzęt z rossmana - jeśli chcecie recenzji, to ją zrobię
* zdjęcia robione były telefonem - ciężko mi było uchwycić włosy w całości z tyłu, bo robiłam je sobie sama