Szaruga za oknem, iście angielska pogoda, także siedząc z kawą zapraszam was na niepochlebną recenzje produktu który mnie ogromnie rozczarował. Jak wiecie bądź i nie - jestem blondynką, poszukiwania odpowiedniego odcienia to zmora dla rozjaśnianych dziewczyn. Kiedy dostałam farbę od Biokap to się ucieszyłam, że przetestuję coś zupełnie innego. W swojej karierze farbowania włosów prześledziłam wiele farb ( nie tylko blondów ) i wyrobiłam sobie zdanie o większości. Jednak po całej akcji nigdy więcej się nie skuszę na tę firmę..
W opakowaniu otrzymujemy krem koloryzujący, butelkę z rozjaśniaczem, balsam ( krem ) do nałożenia na okolice czoła/uszu oraz szampono-balsam po koloryzacji, rękawiczki i instrukcje. Forma mi odpowiada, rękawiczki także bo się nie rwą przy długich pazurach jakie od dawna noszę. Zapach także jest przyjemny, więc aplikacja jest częściowo bez problemowa.
W instrukcji jest wiele wytycznych kiedy można nakładać farbę, jak itd. Zrobiłam próbę uczuleniową i było ok. Przeszłam po niej do koloryzacji i tu się zaczyna problem - farbowałam tylko odrosty, bo mój naturalny kolor włosów dość mocno się gryzie z tym co już mam na głowie - i farba o konsystencji odżywki do włosów okazywała się nie wydajna. Nakładanie jej sprawiało, że zamiast we włosy wnikała w skórę. Nie, nie, nakładałam ją prawidłowo żeby nie było że sobie coś biorę z czterech liter. Kiedy dałam radę w miarę równo rozprowadzić farbę na odrostach przez 20 min nic się nie zmienił kolor, potem jak producent mówi by przeciągnąć mieszankę na resztę włosów to delikatnie przejechałam w dal nie zahaczając o 60% włosów ( bo po co ). Minęło 35 min i jak zmywałam to coś, moje włosy niewiele pojaśniały, były okropnie, PRZEOKROPNIE wysuszone. Zaczęły mi wypadać i kilka zatkało mi odpływ. Byłam w szoku, a przy zmywaniu szczypała mnie tak bardzo skóra, że myślałam że stracę całą czuprynę. Kiedy nałożyłam balsamo-szampon który jest do niczego, moje włosy ani się nie ugładziły ani też nie zmiękły czy się nawilżyły. Ten produkt w całości jest zbędny. Kiedy wysuszyłam włosy różnica w kolorze była nikła..zostałam się z brązowym odrostem, który nadal jest odrostem.
Ubyło mi z czubka głowy sporo włosów od tego zajścia i nadal ubolewam, bo skóra głowy jest niesamowicie wrażliwa, obecne szampony stają się za mocne i mnie podrażniają. Rozczesywanie włosów przez pierwsze dni było problemem, bo włosy się kruszyły, a jeżdżenie w celu pozbycia się kołtunów powodowało dyskomfort. Kolor kompletnie nie odpowiada temu który jest na próbnikach firmy... i teraz ja się pytam, od kiedy brązowy blond jest jasnym blondem?Mi już nawet nie chodzi o to że nie mam mega jasnego blondu, ale o to, że farba jest na tyle słaba że nie robi z włosów chociażby znośnego blondu. Chociaż mówiąc słaba to idę na wyrost, bo w końcu mocno mnie podrażniła, czyli taka słaba nie jest.. Jeśli marka myśli że każda kobieta będzie rozjaśniaczem męczyć włosy a potem ta farbą która nie daje nic ( bo nałożona na mój wellatonowy blond tylko go pożółciła ), a raczej daje ubytek na skórze włosów to chyba są nie poważni.
miał być ten po prawo, wyszedł ten po lewo...-.- |
![]() |
mój blond którego nie doceniłam i odrost, który wcale nie jest ciemny i trudny do pokonania.. (odrost mniejszy bo zdjęcie robione nieco wcześniej jak koloryzacja, żeby nie było |
![]() |
włosy jeszcze mokre, z BRĄZOWYM odrostem, który widocznie się odcina nawet przy wyschniętych włosach;/ |
Jestem bardzo zawiedziona, bo motto firmy to "Naturalne piękne i zdrowe włosy", a ja bym zmieniła na "Zniszczone i pozbawione życia". Nie radzę wam z niej skorzystać bo się zawiedziecie, ja czuję swoje przerzedzenia i niesmak w kolorze końcowym. Jeszcze cena która sięga prawie 40 zł to gruba przesada...
Gwoli ścisłości - nakładałam poprawnie, ZROBIŁAM PRÓBĘ UCZULENIOWĄ, dobrze wymieszałam farbę, trzymałam się czasu nakładania i nie wciskałam farby w skórę tylko nakładałam na włosy. Nie, nie miałam nic na włosach, były umyte dzień wcześniej, nie stylizowane, nie miały podrażnień.
Jak zbiorę włosy w koczek nie ma tragedii bo jeszcze nie widać tych przerzedzeń, ale muszę robić cuda z włosów by nie wyglądały jak po przejściu wojny :( Co dnia pozbywam się nowych włosów...a kolor sobie zniszczyłam i żałuję że zdradziłam wellaton..