Moim ulubionym jak dotąd produktem, z którym ciężko mi się rozstać jest balsam z Sorayi. To właśnie w nim wyczuwam to kakao w kosmetycznym wydaniu, które umila mi aplikacje i praktycznie każdą noc.
Ostatnio bardzo podoba mi się połączenie różu z brązem, dlatego opakowanie cieszy moje oczy i przyjemnie się na nie zerka, kiedy stoi na półeczce. Ogólnie cała szata graficzna mnie do siebie przekonuje, przez co na starcie linia miała u mnie plusa.
Jeśli chodzi o całe działanie, to jako osoba która stroni od balsamów za wiele nie napiszę. Dla mnie spełnia swoje zadanie jakim jest nawilżenie, którego i tak za wiele nie potrzebuję. Skóra jest po nim po prostu przyjemna, gładka i miła w dotyku.
Jeśli chodzi o skład to jest on dość spory i raczej mało przyjazny skoro naśrutowany jest chemią - jednak obecność parfum praktycznie na końcu może zadowalać, gdyż nie jest on głównym składnikiem, który i tak czuć na kilometr.
Konsystencja jest średnio gęsta w kierunku rzadkiej. Przyjemna, szybko się wchłania i nie tworzy tłustej warstwy.
Jest to mój umilacz, którego z chęcią używam i używać będę. Cenę ma atrakcyjną, a wydajność nawet dobrą przy moim korzystaniu. Nawet ze względu na sam zapach kupiłabym go:> Biercie w ciemno :3